Świat planet; Dworak Zbigniew T., Rudnicki Konrad
nie można zapominać o naszym kosmicznym domu czyli o Układzie Słonecznym. To w nim wszystko się zaczęło i ludzkość dalej stawia w nim pierwsze kroki. Cały czas trzyma się ziemskiej kołyski, a do innych miejsc wysyła póki co tylko sondy. Ekscytacja związana z podbojem Kosmosu jest już mniejsza niż w czasach zimnej wojny, kiedy pisano tę książkę, i tylko sporadycznie jest ożywiana przez filmy jak „Interstellar” (którego tytuł też nie sugeruje zainteresowania Układem Słonecznym). Warto jednak ciągle pamiętać o słowach Carla Sagana. „Powierzchnia Ziemi to wybrzeże kosmicznego oceanu. (…) Oddaliliśmy się odrobinę, a wody są zachęcające”.
Wiele się zmieniło od czasu pierwszej publikacji tej książki. Pluton w 2006 r. przestał być planetą. Począwszy od Wolszczana w latach 90. odkryto przeszło tysiąc planet pozasłonecznych (których odkrycie autorzy zapowiadają). Sondy sięgają granic Układu Słonecznego i czasami opuszczają go. Mimo to książka pozostaje aktualna, bo autorzy trzymają się faktów i o hipotezach (jak samo pochodzenie Układu Słonecznego, pochodzenie niektórych planet i księżyców itd.) piszą równie ostrożnie co niechętnie.
Książka umiliła mi przejazd pociągiem z Warszawy do Olsztyna. Poleciłbym ją każdemu – dzieciom, którym nie wystarczą kolorowe obrazki i ogólniki (nawet nieumiejącym czytać – mogą to dla nich robić inni), przez uczniów wszystkich etapów aż do dorosłych, związanych z astronomią lub nie. Mam nadzieję, że książka wpadnie w ręce jakiemuś artyście grafikowi. Autorzy opisują, jak niebo wyglądałoby na poszczególnych planetach i planetkach. To inspiruje, zwłaszcza opis zaćmienia Słońca przez pierścienie Saturna na Tytanie.
Uwaga: książka jest czysto opisowa i przedstawia ówczesny stan wiedzy o planetach, a nie sposoby ich obserwacji – choć wspomina np. o tym, że Merkury i Wenus są widoczne blisko Słońca przy jego wschodzie i zachodzie.
10.00 zł