Wojna na Bałkanach; Rawski Tadeusz
Praca jest wyśmienita z kilku powodów. Po pierwsze sytuacja na Bałkanach i ten aspekt DWSu jest u nas przyćmiony innymi frontami - frontem wschodnim, Afryką Północną, bitwą o Anglię ale nawet walkami w Norwegii czy Francji nie mówiąc nic o Falaise czy Monte Cassino. Pewno dlatego, ze naszych tam nie było - a niewiele brakowało. SBSK już szykowano do transportu do Grecji - Niemcy byli jednak szybsi.
Zatem z braku łatwo dostępnych i zrozumiałych źródeł autorzy nieco unikają tego tematu a szkoda. Doświadczenie tych walk pokazuje bowiem, ze wiele mitów narosłych wokół września 39 wynika z niezrozumienia rzeczywistości - ot choćby takie stwierdzenie, ze równinny krajobraz Polski ułatwiał inwazje Niemcom. Niby tak ale z drugiej strony szybkość z jaką działały siły niemieckie w górzystej Grecji czy Albanii a zwłaszcza b. Jugosławii wskazuje na to, ze tak po prawdzie górzysty teren - przy braku środków walki ppanc, źle działającej łączności i braku obrony plot wcale nie jest sprzymierzeńcem armii o trakcji konnej a taką była WP II RP. Czemu? Bo by nadążyć za szybkością manewru niemieckich jednostek zmechanizowanych trzeba by było w trudnych warunkach marszowych (górskich) porzucać po kolei sprzęt ciężki by nawet myśleć o możliwości utrzymania tempa Wehrmachtu. Jakiekolwiek uderzenie na niemieckie związki taktyczne bez wsparcia ciężkiego sprzętu zaś nie miało sensu. To właśnie przytrafiło się Jugosławii.
książka zatem podejmuje trudny (głównie ze względu na źródła) temat walk w Grecji i b. Jugosławii. Ciekawe jest też to, ze autor opisuje sytuacje w szerszym aspekcie zwracając uwagę na działalność państw osi w Afryce Północnej czy Wschodniej.
Całość zaczyna się od przedstawienia tła politycznego, politycznych opcji i dążeń poszczególnych stron, opisu przegrupowania sił, ofensywy dyplomatycznej aliantów i Niemiec. Dalej mamy walki Włochów z Grekami i uprzedzającą ofensywę grecką, rolę Turcji, Afrykę Północną, rolę zaopatrzenia, transportu morskiego, walki na M. Śródziemnym, walki o Maltę i główną część czyli walki o Jugosławię i Grecję a następnie zakończenie. Całość liczy ponad 400 stron sporego formatu, przypisy mamy u dołu strony. Do tego dochodzi brak fotografii (ale komu one potrzebne),oraz niezbyt duża ilość map - przydałoby się ich więcej ale chyba kwestia tego, ze nie było dostępnych dobrych map Albanii w tamtym czasie. Poza mapami (a raczej ich nie za wielką ilością) minusem jest też niepełne (a w niektórych przypadkach błędne - tzn przeszacowano poziom mechanizacji niemieckiej armii) przedstawienie wojujących stron. Jest sporo o mobilizacji stron, zapleczu technicznym, drogowym etc ale brak sprzętu i jego ilości etc - wynika to chyba z gigantycznego miszmaszu sprzętu zarówno w Grecji jak i Jugosławii.
Ignac z Lubimy Czytać
25.00 zł